Dodano:144 dni temuDodał: shostey
Postać Bombermana, stworzona przez firmę Hudson, do dzisiaj cieszy się ogromną popularnością i wciąż odgrzewany jest on na coraz to nowszych platformach. Mało kto pamięta, że swoją światową premierę Bomberman miał właśnie na NESie (Japońcy poznali go już na ZX Spectrum). Opisywana przeze mnie gra jest jego sequelem, ponieważ pierwsza część była tak prosta, że na jej opis poświęcić można by jedynie parę zdań.
W Bombermanie II spotykamy wiele rzeczy, których nie było w pierwszej części. Jedną z nich jest fabuła. Przedstawiono ją w nadzwyczaj prosty sposób – krótkie intro i outro oraz kilka sekwencji obrazkowych. Intro przedstawia nam naszego bohatera przechadzającego się ulicami miasta. Wtedy to pojawia się inny, czarny, Bomberman, który wbiega do jednego z budynków – prawdopodobnie do banku – i wybiega z workiem pieniędzy (to chyba jakiś podtekst rasowy – czarni źli, czarni kradną). Na nasze nieszczęście, w napadzie tym nie chodziło bynajmniej o pieniądze, bo złodziej zostawia je pod naszymi nogami i ucieka. W tym samym czasie przyjeżdża policja i bez zbędnych ceregieli puszkują naszego niewinnego bohatera. Wprowadzenie kończy się smutnym obrazkiem Bombermana, spoglądającego przez kraty w policyjnym samochodzie, który wywozi go, Bóg jeden wie gdzie.
Rozgrywka składa się z 48 etapów (plus kilka bonusowych) usytuowanych w 6 różnych lokalizacjach. Nie trudno się domyśleć, że pierwszą z nich, czyli początkiem naszej długiej podróży, jest więzienie. Wspaniali policjanci, którzy zawsze łapią tych winnych (to pewnie nasze polskie Centralne Biuro śledcze), właśnie tam wsadzili Bombermana. By utrudnić ucieczkę, zamurowali większość korytarzy, a na straży postawili… eee… no właśnie, jak to nazwać...? WIEM! Na straży postawili niezidentyfikowane obiekty przemieszczające się po wspomnianych korytarzach. Tak jak siłą Bazyliszka był wzrok, taki ich siłą jest dotyk i właśnie nim zranić mogą naszego walczącego w imię sprawiedliwości bohatera. Policja nie doceniła jednak Bombermana, który chyba skumał się z X-menami, albo może ma jakieś korzenie na planecie Krypton, bo posiada nadprzyrodzone moce. Jakie? Ano, potrafi nie wiadomo skąd, na każde zawołanie zmaterializować i podłożyć bombę. Także, mur nie jest dla niego przeszkodą, a z niezidentyfikowanymi obiektami przemieszczającymi się, które przypominają baloniki tudzież ucięte głowy misia Koralgola, również sobie poradzi – oczywiście wysadzając je w powietrze.
Plansze są kwadratowe, ewentualnie prostokątne. Naszym zadaniem jest eksterminacja wszystkich wrogów, oraz znalezienie drzwi prowadzących do następnego etapu. Na każdym z leveli znaleźć możemy power-up’a w postaci dodatkowej bomby, przedłużenia zasięgu jej wybuchu, dodatkowego życia, a na późniejszych etapach nawet możliwości przechodzenia przez ściany. Na planszy spotykamy się z dwoma rodzajami obiektów – pierwsze to te które można wysadzić (to właśnie po ich zniszczeniu znaleźć można drzwi i power-up’y), a drugie są uodpornione na nasze wybuchy i stanowią ograniczniki, które posłużą między innymi jako osłona przed płomieniami wybuchającej bomby. I tak na przykład w więzieniu spotykamy się z dwoma rodzajami muru, w lesie z pniami drzew oraz kamieniami, w górach z kamieniami i drzewami itd. Co kilka, czasem kilkanaście etapów spotkamy się z levelem bonusowym. Tam i tylko tam posiadamy pełną nieśmiertelność, a naszym głównym celem jest złapanie biegającego klonu Bombermana, co zaowocuje powiększeniem życiowych slotów. Bo zauważyć trzeba, iż zaczynamy z dwoma życiami i nawet jeśli znajdziemy na planszy dodatkowe, to nic ono nie zmieni, chyba że wcześniej życie stracimy, bądź właśnie zwiększymy ich maksymalną liczbę na odpowiedniej ku temu planszy.
Wrogów jest całkiem sporo. Jak już napisałem wcześniej, ciężko czasem opisać ich wygląd, ale także i oni posiadają nie rzadko specjalne zdolności. Jedne przechodzą przez ściany, drugie potrafią się teleportować, a jeszcze inne zamienić się w bombę i wybuchnąć.
Sterowanie jest banalnie proste, zresztą niby jakie miałoby być skoro joy od NES’a, prócz strzałek i klawiszów „start” oraz „select”, posiada tylko dwa przyciski. Przycisk A – odpowiada za podłożenie bomby, przycisk B – odpowiada za zdalne wysadzenie bomby, ale dopiero gdy zdobędziemy odpowiedniego power-up’a, gdyż wcześniej bomby wybuchają samoczynnie.
Grafika... dźwięk... Chciałem tu zaznaczyć, iż aspekty techniczne ocenianie są pod względem możliwości konsolki, a nie dzisiejszych kryteriów, tak więc niech nie dziwi nikogo wyższa ocena graficzna gry od niektórych najnowszych nawet produkcji.
Grafika jak na możliwości NES’a jest na dość wysokim poziomie. Widać znaczny progres w porównaniu do części pierwszej, w której wszystkie plansze wyglądały niemal identycznie. Bomberman zaczął przypominać już jakąś postać, a nie tylko poruszającą się wiązankę figur geometrycznych. Lokalizacje, chociaż jest ich tylko 6, są kolorowe i różnorodne.
Podkład muzyczny w Bombermanie II ogranicza się do kilku, powtarzających się utworów i pomimo, iż są one miłe dla ucha to po krótkim czasie zaczynają przyprawiać o ból głowy i gdyby gra była dłuższa to pewnie sięgnąć musielibyśmy po aspirynę.
Czas na podsumowanie – zacznę od wymienienia wad. Największym minusem jest długość i poziom trudności zabawy. Każdy gracz zauważy, że gdy napakujemy naszego bohatera wszystkimi umiejętnościami, to rozgrywka staje się trochę za prosta, a levele pokonujemy szybciej niż byśmy chcieli. Osobiście ukończyłem grę ze stratą jednego życia, w czasie około 3 godzin. Gra jest więc prosta i krótka, ale nie zmienia to faktu, że przyjemna, zabawna i warto w nią pograć nawet dla zabicia nudy, jeśli takowa nas dopadnie. Jeśli ktoś chce poznać dzieje Bombermana i dowiedzieć się czy jego walka w imię sprawiedliwości zakończy się sukcesem, lub jeśli chce dowiedzieć się co daje sekretny kod, który poznajemy po ukończeniu rozgrywki, albo po prostu chce przyjemnie spędzić kilka godzin, to serdecznie polecam. A po ukończeniu trybu single player, zawsze możemy powysadzać się w powietrze z siedzącym obok kumplem (bądź dwoma), co też jest nie lada przyjemnością. Dla mnie Bomba!
PS. Na koniec filmik z gameplayu.
- grywalność
- różnorodność poziomów
- kolorwa grafika
- Przyjemna i grywalna, a zarazem krótka i łatwa... Szkoda!
- dźwięk
Nasza ocena
- 7.5
- 2.0
- 7.5
- 1.0
- 6.0
Ocena ogólna
Dobra gra, ale obecne błędy są zbyt rażące, aby ocenić ją lepiej.
Grafika
Ogromny postęp względem pierwszej części. Jak na NESa całkiem miło.
Dźwięk
Kilka powtarzających się i denerwujących muzyczek - radzę grać bez dźwięku.
Grywalność
Pomimo swoich lat, Bomberman II to wciąż grywalna szpila.
Żywotność
Powyższe jest prawdą, ale co z tego, skoro mastahy kończą grę w 6 minut.
Ocena ogólna
Dobra gra, ale obecne błędy są zbyt rażące, aby ocenić ją lepiej.
- Reguły
- Zakaz używania słów powszechnie uznawanych jako wulgarne i obrażające innych.
- Redakcja serwisu nie bierze odpowiedzialności za treści pisane przez użytkowników.
- Nie możesz pisac komentarzy jako gość. Zaloguj się albo Załóż nowe konto
Twoje konto
Bomberman II
- Wydawca:
- Hudson Soft
- Producent:
- Hudson Soft
- Gatunek:
- Akcja
- Premiera:
-
1992-- (-14554 dni)
1991-- (-14554 dni)
- Platforma:

- Odsłon:
- 71
W kolekcji: 0
Na liście życzeń: 0


