Dodano:97 dni temuDodał: SETH
No i kolejne demko wylądowało na moim twardym dysku. Tym razem instalka nie ważyła zbyt mało, bo 420MB. Zostawym jednak aspekty techniczne i przejdźmy od razu do szczegółów.
Liquidator 2 to gra z gatunku First Person Shooter, czyli akcję widzimy z oczu naszego bohatera. Dwójka przy tytule oznacza, że jest to druga część przygód Pana Ratującego Świat. Chciałbym napisać coś więcej o starszym bracie Likwidatora, ale niestety ta gra jest mi zupełnie nieznana, a w sieci światowej za bardzo nic na jej temat nie można znaleźć. Jeśli jednak ktoś jest bardzo ciekaw korzeni "Dwójki" to podczas gry, w lokacji zwanej Muzeum, może na ścianach zobaczyć screeny z pierwszej części Likwidatora.
Jeśli zaś chodzi o najnowsze wcielenie Pana Wszystko Likwidującego, to muszę już na początku nadmienić, że nie jest dobrze. Kiedy już dane jest nam zagłębiać się w fabułę tejże gry, na oficjalnej stronie (http://www.liquidator2.com), to już po przeczytaniu pierwszego akapitu chcemy dać sobie spokój i uruchomić to arcydzieło. Nadmienię tylko, że w Liquidator 2 chodzi głównie o to, że swego czasu, my - Ziemianie, odkryliśmy sposób na podróżowanie pomiędzy światami równoległymi. Dzięki temu zdobywaliśmy nowe surowce, nowe doświadczenia i nowinki techniczne. Pech jednak chciał, że któregoś pochmurnego ranka kontakt ze światami równoległymi się urwał. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że na poszczególne światy napadli Obcy, których jedynym celem, jak to w grach tego typu bywa, było zasianie spustoszenia i ogólnego zamętu wśród rasy ludzkiej. Na szczęście jesteśmy my! My i kilka rodzajów broni, dzięki którym wypędzimy te złe, przebrzydłe istoty na tą swoją zafajdaną planetkę, gdziekolwiek ona się znajduje.
Jak widać, fabuła nie prezentuje się zbyt oryginalnie, a powiedziałbym, że wręcz żenująco. No, ale przecież nie o doznania intelektualne w grach tego typu chodzi. FPP to rozwałka, strzelanie do wszystkiego co się rusza, to adrenalina w czystej postaci. Czy doświadczymy jej w Liquidator 2 ? Zaraz to sprawdzimy.
Po uruchomieniu demka, odczekaniu kilka chwil, naszym oczom ukazuje się menu. Muszę przyznać, że autorzy się postarali i wygląda naprawdę bardzo, ale to bardzo ładnie. Nawet moja śliczna Kasia się ze mną zgodziła i przyznała rację, że jest ono bardzo oryginalne. Po kliknięciu tu i ówdzie, ustawieniu kilku opcji, nadszedł czas na zabawę. Na pierwszy ogień wybrałem tutorial. No bo jeśli takowy znajduje się w grze FPP Action, to może oznaczać to tylko jedno - rozgrywka będzie skomplikowana.
Po załadowaniu się poziomu, moim oczom ukazało się jakieś pomieszczenie. A, że mądry ze mnie chłopak, to już po kilku chwilach, dotarło do mnie, że znajduje się w muzeum. Na ścianach porozwieszane zostały screeny z pierwszej części Likwidatora, a gdzieniegdzie na podłodze umieszczone zostały jakieś kolorowe kryształy. W tle natomiast słychać było głos jakiejś miłej pani, która zaczęła tłumaczyć co i jak musimy zrobić, by przejść tutoriala. Najpierw podejść do jednego kryształa, potem do drugiego, potem wyjśc z tej sali, przejść do następnej, znaleźć się w zbrojowni i tak dalej, i tak dalej. Tak chodząc z jednego pomieszczenia do drugiego i rozglądając się wokół, kategorycznie stwiedziłem, że narazie to grafika jest średnich lotów. Pokoje, fakt, w miarę przestronne, ale baardzo ubogie w jakieś ciekawe tekstury, czy interesujące dzieła architektoniczne. Trochę się zawiodłem, bo po wymaganiach sprzętowych, które zalecał producent, można było spodziewać się czegoś na miarę Dooma 3.
No, ale przecież to dopiero tutorial. Nie można za bardzo się przecież przejmować. Idziemy dalej, aż docieramu do wspomnianej wcześniej zbrojowni. Tam możemy wypróbować cały arsenał broni. I tutaj kolejny zawód, bo nie są one zbyt oryginalne. Pistolet, karabin, wyrzutnia rakiet, snajperka, shotgun, tasak. Nic odkrywczego, a w dodatku bronie niezbyt ciekawie wyglądają. Co tu będę w bawełnę owijał - design broni jest po prostu brzydki.
Idziemy dalej.. ale nie możemy. Włączył się alarm i musimy zlikwidować kilku niedobrych i paskudnych obcych. Wychodzimy ze zbrojowni i natrafiamy na jakiegoś przybłedę. Podchodzimy bliżej, unikając strzałów w naszą stronę, patrzymy i widzimy jakiegoś chuderlaka z rogami na głowie i wystylizowanego na diabła. Co to jest? Z takim czymś mamy walczyć? Toż to śmiechu warte. Robimy co mamy do zrobienia, aż w końcu udaje nam się przejść tutorial.
Stoimy teraz przed wyborem. Który ze światów wybrać? The Lost Lands, The Lands Of Hell, czy The Swamp? W zależności co wybierzemy, to trafimy do danej lokacji, różniącej się przede wszystkim otaczającym nas środowiskiem, budowlami architektonicznymi oraz przeciwnikami. Weźmy na przykład takie The Lost Lands. Przenosimy się teleportem w wybrane miejsce i jesteśmy w wybranym przez nas świecie. Akurat ta kraina charakteryzuje się wyglądem rodem ze średniowiecza. Tak więc mamy tu wzniosłe zamczyska, podziemne, zalane wodą tunele, oraz ukryte komnaty. Może wydaje się to kuszące i obiecujące, ale zapał do gry mija nam po kilku minutach strzelania do naprawdę śmiesznych przeciwników. Bo co my tu mamy? Jakieś latające nietoperki, chodzące, zakute w zbroje szkielety, czarni mnisi lewituący nad ziemią, kat w czerwonym kapturku, czy też miniaturki krasnali strzelające do nas z pochodni. Zamiast się bać, to się po prostu śmiałem podczas gry z tych niedorajd, które próbowały mnie zaatakować. Próbowały, bo ich sztuczna inteligencja jest mniejsza niż procesor obsługujący bardzo skomplikowane algorytmy w ruskiej gierce. Miodność fatalna. Uwierzcie mi, gra zupełnie do siebie nie przyciąga, a wręcz odwrotnie - odpycha swym obóstwem.
A jak ma się sprawa z grafiką. Tutaj trochę lepiej, chociaż ledwie dochodzi do średniej krajowej w dzisiejszych czasach. Owszem, budynki, otoczenie, woda nawet ładnie wyglądają, ale wspomniani przeciwnicy prezentują się pod względem wykonania, jakby byli z innej epoki, epoki komputerów klasy Pentium I. Jedynie co mi się bardzo spodobało to efekt pływania pod wodą. Otóż, kiedy zanurkujemy, to na ekranie widzimy, jakby nasz bohater założył maskę płetwonurka. Bardzo ładnie to wygląda, tak samo jak wychodzimy z wody. Po ekranie monitora, od jego wewnętrznej strony, ściekają strużki wody, co robi naprawdę piorunujące wrażenie.
Niestety. To by było tyle zachwytów nad tą grą. Wspomnę jeszcze o muzyce, która byłaby nawet dobra, ale w grach typu Bubble Bobble, ponieważ tutaj zupełnie nie pasuje do nastroju.
Podsumowując. Liquidator 2 to gra słabiutka. Nawet miłośnicy strzelanek nie wytrzymają przy niej dłużej niż kilka godzin. Dziękujmy lepiej producentowi, że odważył się wypuścić demko tej gry. Bo dzięki temu wiemy na czym stoimy, i nie będziemy musieli wydawać pieniędzy na tą kiepską produkcję. Amen.
- Reguły
- Zakaz używania słów powszechnie uznawanych jako wulgarne i obrażające innych.
- Redakcja serwisu nie bierze odpowiedzialności za treści pisane przez użytkowników.
- Nie możesz pisac komentarzy jako gość. Zaloguj się albo Załóż nowe konto
Twoje konto
Liquidator
- Wydawca:
- BRAK DANYCH
- Producent:
- Parallax Software
- Gatunek:
- FPP
- Premiera:
- nieznana
- Platforma:

- Odsłon:
- 169
W kolekcji: 0
Na liście życzeń: 0

