Dodano:97 dni temuDodał: SETH
Oto gra, która jeszcze na długo przed swoją premierą, może pochwalić się niezłą historią. Po pierwsze twórcy gry wywodzą się z nieistniejącej już firmy Rage Software, która wcześniej popełniła bardzo średnią, moim zdaniem, produkcję Off-Road. W sumie nic dziwnego, że ów firma zbankrutowała, bowiem jej gry ani nie były zbyt wyszukane, ani jakieś ekstra powalające na kolana. Same średniaki. A prawo dżungli jest proste i brutalne - jeśli nie wzbudziłeś zachwytu swoimi produktami, to rynek gier komputerowych nie jest dla Ciebie. Koniec jednak tego filozofowania. Przechodząc do konkretów - kilka osób z rozbitego Rage Software postanowiło spróbować jeszcze raz i założyło nowe studio developerskie nazwane Juice Games. Nie zasypywali gruszek w popiele i od razu rozpoczęli pracę nad swoim nowym projektem - samochodówką o nazwie Juiced.
Wkrótce prace były już na tak zaawansowanym etapie, że ów tytuł miał swoje ręce i nogi, i można było stwiedzić co z tego "kulfona" wyrośnie. No i bardzo prawdopodobne jest, że coś naprawdę fajnego, o czym świadczyć mogło duże zainteresowanie tą grą w światku graczy komputerowych i konsolowych. Szczególnie w środowisku pecetowym, bowiem jak wiadomo, producenci nie zasypują blaszakowców ogromem tytułów, na które czekałoby się z utęsknieniem, odliczając kolejne miesiące, a potem dni do premiery. Juiced w krótkim czasie stał się właśnie utęsknieniem dla wielu maniaków wirtualnych czterech kółek, co nie mogli zauważyć najwięksi i najbogatsi wydawcy gier.
Początkowo grę miała wydać firma Acclaim. Pech jednak chciał, że niedługo potem zbankrutowała, a prawa do wydania Juiced miało przejąć Take 2. I wszystko już prawie było zapięte na ostatni guzik, premiera gry została już zaplanowana, prezesi Take 2 już w myślach liczyli profity ze sprzedaży gier, kiedy to nieoczekiwanie coś gruchnęło, błysnęło i na scenę wkroczył THQ oferując Juice Games okrągłą sumkę z siedmioma zerami przed przecinkiem. Dobite Take 2 próbowało negocjować, ale szybko skończyło się na 10.5 miliona dolarów oferowanych przez THQ. I tak, wydawca między innymi The Punisher, nabył prawa do wydania Juiced na wszelkie możliwe platformy, na które gra została zaplanowana, czyli PeCety, PlayStation 2 i Xbox.
Wkrótce po oświadczeniu, że prawa do gry przejęło THQ, graczy zaniepokoił kolejny komunikat: premiera Juiced została przesunięta na lato 2005 roku. Z jednej strony to może i dobrze, bowiem gra powinna zostać dopracowana w najdrobniejszych szczegółach. Czy tak będzie dowiemy się w odpowiednim czasie, kiedy to tytuł ten trafi na półki sklepowe. Z drugiej jednak strony, gra miała się ukazać jeszcze przed nowym rokiem, więc odsuw jest premiery jest wyraźny.
Zanim to jednak nastąpi, co jakiś czas raczeni jesteśmy wersjami demonstracyjnymi z tej wyścigówki, w założeniach podobnej do Need For Speed Underground, czyli niezbyt legalnych rajdów po ulicach miast naszymi podrasowanymi bryczkami. W wersji sklepowej znaleźć będziemy mogli ponad 50 prawdziwych, dopracowanych w najdrobniejszych szczegółach licencjonowanych samochodów, fikcyjne miasto, po którym będziemy się ścigać zarówno w dzień jak i w nocy, oraz ciekawy tryb kariery. Jednym z plusów Juiced jest możliwość deformowania samochodów uderzając w inny pojazd, lub jakąś przeszkodę na drodze. Nie spotykamy się z tym zbyt często jeśli chodzi o gry wykorzystujące licencje znanych marek samochodów. Wiadomo przecież, że żaden producent drogich bryczek nie lubi, jak się rozbija, nawet ich wirtualne, cacka.
Dosyć tych ogólników. Zobaczmy co oferuje nam ostatnie demko Juiced, które wylądowało dzisiaj na moim komputerze. Od razu uprzedzam, że nie miałem wcześniej do czynienia z tą grą, bowiem jakimś cudem pierwsze wydanie wersji demonstracyjnej przeszło koło mnie bokiem. Po zainstalowaniu gierki, przebrnięciu przez opcje konfiguracyjne, moje oczy ucieszyło menu główne. Po krótkiej chwili byłem już w opcjach ustawień urządzeń sterujących, zmapowałem przyciski na kierownicy i jazda na trasę.
Demko oferuje nam wycinek kariery, w której mamy możliwość wzięcia w dwóch wyścigach. Pierwszy to typowy 1 on 1, gdzie ścigamy się z jednym z kolegów po fachu, oczywiście za pieniądze. W drugim rajdzie bierze udział już większa grupka samochodów - razem z nami będą to cztery wozy. Oczywiście naszym celem jest ni mniej, ni więcej, zajęcie pierwszego miejsca i sprawienie, by leszcze w innych brykach poczuli swąd palonej za nami gumy. No to co? Zaczynamy!
Mija kilka sekund po których nasze oczy mogą ujrzeć nawet bardzo ładnie wykonaną trasę, na której będzie dane nam się ścigać. Pierwsza ścigałka organizowana jest w nocy. Druga w dzień, oczywiście na tym samym odcinku. Pomimo, że akcja toczy się w tym samym miejscu, rozróżnienie na dzień i noc dużo daje. Zupełnie inny klimat jest, kiedy ta sama okolica mieni się w blasku reflektorów, lamp ulicznych i migającej sygnalizacji świetlnej,a zupełnie inaczej kiedy na niebie świeci słońce, ulice są jakby takiej bardziej pogodne i żywe. Graficy włożyli naprawdę dużo wysiłku, by ładnie to całe otoczenie wyglądało.
Nie inaczej ma się sprawa z samochodami, które również są dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Może trochę im brakuje do tych z Gran Turismo 4, ale moim zdaniem są o wiele lepiej wykonane od tych w NFSU2. W sumie trudno to opisać. Najlepiej zobaczyć to samemu. Oczywiście w grze zastosowano wszelkie najnowsze osiągnięcia w dziedzinie grafiki komputerowej, czyli wykorzystano Pixel Shader 2.0 , bump mappingi i innego tego typu dziwne dla laików sformułowania.
Powróćmy do wyścigów. Nasz wozik pojawia się na linii startowej, obok nas silnik już grzeje nasz przeciwnik. 3..2..1.. start! Samochód stoi. Co jest? Wciskam pedał gazu, wciskam pedał hamulca. Wóz nie reaguje. Skręcam kierownicą w lewo, w prawo. Żadnej reakcji. Przyciski na kierownicy również nie działają. Pewnie coś źle ustawiłem. Powracam do opcji, ustawiam wszystko jak należy jeszcze raz. Zapodaję wyścig i znowu to samo. Żadnej reakcji. W sumie próbowałem chyba z 5 różnych konfiguracji i za każdym razem gra nie chciała współpracować z moją kierownicą Logitecha. Ja rozumiem, że jest to wersja demonstracyjna, ale w setupie moja kierownica jest wykrywana, a podczas gry już działać nie chce. No cóż. Po kilku chwilach uspokoiłem się i postanowiłem skorzystać z klawiatury (bo i mojego joypada poprawnie skonfigurować się nie dało).
Po kilku wyścigach bez problemów mijałem metę jako pierwszy, co można uznać za plus, bowiem poziom trudności tak został wyważony, że gra ani nie jest za trudna, ani za łatwa. Pierwsze wyścigi przegrywałem bowiem z kretesem, ale później szło już gładko jak po maśle. Samochód prowadzi się łatwo i przyjemnie, ale nie jest to czysty arcade. Trzeba się trochę namęczyć, by nie wylądawać na bandzie, lub krawężniku, ale np. do realizmu Richard Burns Rally brakuje mu bardzo wiele. Ogólnie rozgrywka bardzo przypomina tą z NFSU.
Po wygraniu (lub przegraniu) wyścigu, nasz przeciwnik w odpowiedni sposób komentuje nasze poczynania i zostają nam przydzielane punkty reputacji, które będą miały duże znaczenie w pełnej wersji (od tych właśnie punktów zależeć będzie, kto będzie chciał się z nami ścigać, kto będzie nas traktował na trasie poważnie, a kto nie). Potem musimy naprawić usterki, które przytrafiły nam się podczas jazdy na trasie. Następnie możemy już podrasować naszą bryczkę, montując w niej odpowiednio zmodyfikowane podzespoły, lub upiększyć karoserię naszej fury. Na duży plus zasługuje fakt, iż ta sama część różni się parametrami zależnie od firmy (oczywiście nazwy na licencji, np. znajdziemy tu Pierelii, NOS itp.). Oznacza to, że jedne podzespoły samochodowe z tej samej kategorii mogą różnić się ceną i osiągami w zależności od tego, jakiego producenta kupimy tą część. Moim zdaniem bardzo dobre rozwiązanie w stosunku do tego, co znaleźć mogliśmy w NFSU2, gdzie każdy wybór marki danej części wpływał tylko na walory estetyczne, a nie jakość i osiągi.
Jeśli zaś chodzi o elementy upiększające nasz samochód, to nie od dziś wiadomo, że wzorem do naśladowania jest właśnie produkcja EA Games. W Juiced nie jest najgorzej, ale na pewno nie doświadczyny tyle różnych wariacji co w Underground właśnie. Moim zdaniem niczemu to nie ujmuje, bo i tak zazwyczaj pieniądze inwestujemy w osiągi samochodu, lecz bądź co bądź komuś może bardzo brakować możliwość wytapetowania auta na naprawdę ogromną ilość wariacji.
Dźwięk w grze prezentuje się bardzo dobrze. Wszystkie odgłosy, zarówno silnika, zmiany skrzyni biegów, czy też wchodzenia w zakręt na ręcznym, są bardzo dobrze odwzorowane i trzymają klasę. Troszkę brakuje opcji surround, nie można jednak mieć wszystkiego. Natomiast muzyczka przygrywa gdzieś tam w tle i za bardzo nam ani nie przeszkadza, ani też nie zachęcą do wsłuchiwania się w jej rytmy.
Nadszedł więc czas podsumowania. Juiced moim zdaniem ma zadatki na sukces, tym bardziej, że ostatnio nie widać na horyzoncie jakichś bardzo fajnych tytułów, które miałyby pojawić się na domowe blaszaki. Właśnie przez to produkcja Juice Games może stać się prawdziwym hitem na PC. Na konsole też pewnie nie przejdzie bez echa, ale należy pamiętać, że Sony i Microsoft mają swoje flagowe. Szczególnie na PlayStation 2 jest od groma wyścigówek, nawet bardzo miodnych, które na pewno nie pozwolą na to, by były zepchnięte przez jakiś tam Juiced.
Uścislając. Za sukcesem tej gierki przemawia przede wszystkim śliczna grafika. Miodność też nie jest gorsza i naprawdę przyjemnie się jeździ w kolejnych wyścigach. Na dodatek mamy licenjonowane wozy i ciekawą rozgrywkę w trybie kariery. A dla maniaków zawsze pozostanie multiplayer przez sieć, lub internet. Moim zdaniem warto więc poczekać jeszcze te kilka miesięcy, kiedy to Juiced będzie miało swą premierę. Gra jest bowiem naprawdę godna uwagi.
- Reguły
- Zakaz używania słów powszechnie uznawanych jako wulgarne i obrażające innych.
- Redakcja serwisu nie bierze odpowiedzialności za treści pisane przez użytkowników.
- Nie możesz pisac komentarzy jako gość. Zaloguj się albo Załóż nowe konto
Twoje konto
Juiced
- Wydawca:
- THQ Inc.
- Producent:
- Juice Games
- Gatunek:
- Wyścigi
- Premiera:
- nieznana
- Platforma:

- Odsłon:
- 179
W kolekcji: 0
Na liście życzeń: 0


