Dodano:145 dni temuDodał: SETH
Nie pamiętam już kiedy ostatnio przyszło mi grać w tytuł, który byłby przedstawicielem gatunku strategii turowych. Tak, czy inaczej, było to bardzo dawno temu. Teraz jednak miałem przyjemność wypróbować wersję demonstracyjną Domination - strategię turową firmowaną przez Wargaming.net. Z tego co wyczytałem, to tytuł ów jest sequelem gry pod tytułem Massive Assault. Możecie mnie teraz zlinczować, ale wcześniej zupełnie nie miałem do czynienia z tą serią, więc jak dla mnie Domination jest zupełnie nową grą, chociaż swego czasu docierały do mnie wieści, iż tytuł ten był naprawdę miodny. Ciekawostką tutaj może też być fakt, że Domination znany jest też pod innym tytułem, a mianowicie MASSIVE ASSAULT: PHANTOM RENAISSANCE.
Przejdźmy jednak do konkretów. Fabuła przedstawia się następująco. Minęło pięć lat od przymierza zawartego pomiędzy Unią Wolnych Narodów a Ligą Widmo. Wiadomo jednak, że nic nie trwa wiecznie i po okresie wzajemnej adoracji, Liga uderzyła niespodziewanie swego przeciwnika, wyrządzając mu poważne szkody w szeregach armii. Unia Wolnych Narodów straciwszy znaczną część swoich wojsk, zadecydowała o wycofaniu się z dopiero co zdobytych terenów, podleczeniu ran i wyprowadzenia kontraataku na złych Widmowców. Tak właśnie przedstawia się strona fabularna Domination.
W demie, które przyszło mi testować, do wyboru mamy kilka opcji w trybie dla jednego gracza. Możemy przejść szkolenie, poznając podstawowe zasady i proste strategie, które przydadzą się potem na bolu bitwy, wypełnić kilka misji, wziąć udział w kampanii, wykonać założenia przedstawione nam w scenariuszu, lub też stoczyć światową bitwę. Dużo jak na wersję demonstracyjną, ale dzięki temu dokładnie wiemy, czego możemy się spodziewać po pełnej wersji Domination.
Zacznijmy opis od tutoriala. Jak to zazwyczaj bywa, poznajemy w nim podstawowe zasady rządzące światem w produkcji Wargaming.net, nauczymy się kilka sztuczek, zapoznamy z dostępnym arsenałem, oraz wyrobimy kilka nawyków, które potem będą procentować przez cały czas grania w ten tytuł.
Pozwolicie, że opis kampanii, scenariuszy i pojedynczych misji pominę milczeniem, bowiem każdy z Was doskonale orientuje się o co w tych trybach chodzi. Skupię się na World War, który jak gdyby jest esencją tej gry, a przynajmniej zawiera wszystkie elementy rozgrywki występujące we wcześniej wspomnianych trybach.
Wojna światowa może toczyć się na kilku z dostępnych w pełnej wersji terytoriów. Może to być mała wyspa, wycinek kontynentu, lub archipelag wysp. Na pierwszy rzut oka nie jest tego dużo, ale nawet gdyby dostępna była tylko jedna mapa, to według zapewnien autorów, nie powinna nam się ona znudzić przez długi, długi czas. Dlaczego? Bowiem każda rozgrywka na tej samej mapie wygląda zupełnie odmiennie od poprzedniej. Dzieje się tak dlatego, że tereny na których przyjdzie nam się zmagać z przeciwnikiem, podzielone są na kilka pomniejszych obszarów, które można traktować jako oddzielne państewka. To my musimy wybrać, które z nich będzie naszą tajną bazą. To samo robi komputer. Od nas także zależy, kiedy postanowimy się ujawnić, np. poprzez zaatakowanie granic państwa należącego do wroga. Jakby tego było mało, niektóre państewka są w stosunku do nas albo nastawione neutralnie, albo bardziej przychylnie. Oczywiście niektóre bardziej tolerują obecność przeciwnika, ale to chyba zrozumiałe. Naszym zadaniem jest tutaj wykryć, które obszary mogą być zajętę już przez wroga, który jest jego główną bazą, a które możemy z łatwością zdobyć. Może tutaj wydaje się to skomplikowane, ale podczas samej rozgrywki wszystko to wydaje się być bardzo intuicyjne.
Kiedy już uporamy się z koncepcją Secret Allies przyjdzie nam się bronić przed atakiem wroga, albo też samemu przejąć inicjatywę. Jak już wspomniałem na samym wstępie, Domination jest strategią turową, więc nie uświadczymy tutaj zachowań typowych dla RTSów. Każdy ruch jednostki musimy dokładnie przemyśleć i przeanalizować, bowiem może się zdarzyć, że to właśnie od jednego pojazdu naszej armii zależeć będzie upragnione zwycięstwo. Jednak, żeby mieć czym walczyć, to musimy mieć coś, co pozwoli nam wyprodukować kolejne jednostki bojowe. Tym czymś są kredyty, które dostarcza nam państewko do nas należące. Trzeba jednak uważać, bo jeśli jakiś obcy przekroczy granicę oddzielającą nasz teren od terenu wroga, to automatycznie nasza baza nie będzie przynosić profitów. Z tego wynika, że głównym celem gry jest obrona własnych granic i niedopuszczenie do przekroczenia jej przez wrogie jednostki. Z drugiej strony, my też możemy zrobić przeciwnikowi psikusa i wkroczyć na jego teren. Musimy mieć jednak świadomość, że jeszcze w tej samej turze otoczeni zostaniemy przez instalacje obronne atakującego przez nas państewka.
Mógłbym tak pisać i pisać, ale nie chce zdradzać Wam wszystkich niuansów tego produktu. Najlepiej żebyście sami spróbowali wykonać kilka misji, ściągając na swój twardy dysk wersję demonstracyjną tej gry <a href=http://www.gamershell.com/download_8556.shtml target=_blank>z np. Gamers Hell</a>. Jeśli zaś chodzi o grafikę, to nie zrobiła ona na mnie piorunującego wrażenia. Jest nawet bardzo ładna, ale jednostki bojowe, moim skromnym zdaniem, mogłyby być o wiele bardziej dopracowane i złożone. Tak samo z krajobrazem. Trochę więcej gatunków drzew na pewno dodałoby uroku tej grze. Co nie znaczy, że narzekam na szatę graficzną. Co to, to nie. W wersji demo dostępna była tylko jedna mapa - wyspa, którą otaczały bezkresne wody oceanu. Woda, jak to woda w grach, gdzie wykorzystywane są pixel shadery, wygląda bardzo ładnie i zobaczyć możemy w niej odbicie np. nieba z poruszającymi się chmurkami. Drzewa na wyspach rytmicznie się kołyszą, gdzieniegdzie zauważyć możemy ślicznie spływający wodospad, a gruntu mamy kilka rodzajów, które wpływają na samą rozgrywkę. Ogólnie grafika prezentuje się bardzo dobrze.
Z dźwiękiem też nie jest najgorzej, chociaż głos głównego bohatera w kampanii wydaje się naprawdę z lekka źle dobrany. Nie wiem co w nim takiego jest, ale zupełnie mnie od siebie odpycha. Poza tym gadki pomiędzy naszym przełożonym a nami, są niekiedy tak drętwe, że szkoda nawet o tym gadać. Nie wiem, na przykład, kiedy jakiś młokos odważyłby się obrażać publicznie wojskowego, stojącego kilka szczebli wyżej od nas. A tak właśnie dzieje się w tej grze. Natomiast jeśli chodzi o dźwięk w grze, to wszystko brzmi tak jak powinno. Odgłosy wystrzelanych rakiet brzmią realistycznie, wybuchy tak samo. Ogólnie w kwestii oprawy dźwięku, oprócz wyżej wymienionych głosów bohaterów, to nie ma się do czego doczepić. Muzyka sobie przygrywa w tle, i podczas walki nawet nie zwracamy na nią uwagi, co jest chyba dobrym rozwiązaniem, niż gdyby miała nas rozpraszać.
Ogólnie rzecz biorąc, Domination to naprawdę kawał dobrej roboty. Spędziłem przy niej 3 wieczory i muszę przyznać, że ani trochę się nie nudziłem grając w ten tytuł. Dlatego też polecam go wszystkim obeznanym w strategiach turowych, jak i młodym zapaleńcom, którzy chcieliby spróbować czegoś nowego w świecie gier. Szkoda tylko, że jak dotąd żaden z polskich dystrybutorów nie zainteresował się wydawaniem tej gry w Polsce. Domination swoją światową premierę miała na początku marca i jak dotąd zbiera same pochlebne recenzje. Tak więc panowie dystrybutorzy. Sprowadzamy tą grę do Polski, ładnie lokalizujemy i wydajemy w zafoliowanym pudełeczku.
- Reguły
- Zakaz używania słów powszechnie uznawanych jako wulgarne i obrażające innych.
- Redakcja serwisu nie bierze odpowiedzialności za treści pisane przez użytkowników.
- Nie możesz pisac komentarzy jako gość. Zaloguj się albo Załóż nowe konto
Twoje konto
Domination: Massive Assault: Phantom Renaissance
- Wydawca:
- Dreamcatcher/The Adventure Comp.
- Producent:
- Wargaming.net
- Gatunek:
- Strategiczna
- Premiera:
- nieznana
- Platforma:

- Odsłon:
- 145
W kolekcji: 0
Na liście życzeń: 0

